Wtorek - --
Środa - --
Czwartek - --

19-05-2011 10:54

"Czym sobie na to zasłużyłem?", myślał, wymieniając numer telefonu z węgierskim przedsiębiorcą pogrzebowym w łaźni miejskiej w Toronto.

Zaledwie kilka dni temu przybył tu podpisać lukratywny kontrakt na import diamentowych piłek do metalu i od tego czasu jego życie przypomina rebus z pudełka płatków śniadaniowych (w cyrkowej scenerii Kapitan Hak przeskakuje przez płonącą tarczę zegara, w sprawnej ręce trzyma słownik otwarty na haśle: UPRZEMYSŁOWIENIE, dodatkowe litery to: J i B, poniżej słowo OPERA, całość po szwedzku), które tak uwielbia jego trzydziestoletni syn.

Jest typem człowieka, który, czytając jakiś zabawny fragment, najpierw dwu- lub trzykrotnie chłonie jego treść, by wybuchnąć donośnym śmiechem. Nie można więc powiedzieć, że działa bez namysłu. A jednak po drodze wszystko rozgrywa się jak w ruletce: awaryjne lądowanie na ośnieżonym polu kukurydzy; płonące hotelowe piętro gwałtownie wypluwa bagaże oraz resztki wyposażenia jego pokoju w lodowatą, rozgwieżdżoną noc, którą spędza na dworcu autobusowym, w wyniku czego wysoka gorączka sprowadza go do gabinetu lokalnego znachora (plakat z poczekalni przedstawia grupę nagich mężczyzn w nieokreślonym wieku z umalowanymi na czerwono twarzami, poniżej podpis: "Niektóre z tych plemion postrzegają chorobę jako błogosławieństwo").

Świt zastał go na brzegu rzeki, ściskającego w dłoni olbrzymiego ziemniaka. Mlecznoblade światło utworzyło wokół jego głowy arabeskę, która po chwili stała się grą cieni, pozorem obrazu, a jednak czytelnym sygnałem, aby uczynić coś ze swoim życiem, poruszyć czymś, co zostało zakonspirowane tego styczniowego poranka pod sporymi zwałami śniegu, nad którymi pora dnia, niby przyciasna sukienka na ciele tego niezbyt już młodego mężczyzny, uformowała pewien rodzaj dyskretnej dekoracji z niewielkich budynków, samochodów, nieczynnej stacji benzynowej i skrawka różowiejącego nieba w wianuszku chmur z płomiennych kwiatów, roześmianych czaszek oraz przekroju serca, przez które przelatuje żółty samolocik ciągnący pogodną, błękitną wstęgę ze stylizowaną gotycką inskrypcją: "Jeśli wydaje ci się, że wiesz kim jesteś, pamiętaj, że możesz być w błędzie".

Artykuł z numeru: [#3] 01/2011
0
komentarze