Poniedziałek - --
Wtorek - --
Środa - --

05-04-2012 10:57

W muzyce szukam przede wszystkim emocji i wrażliwości. Być może właśnie dlatego uwielbiam śpiewające kobiety. Mile zdziwiły mnie dwa nowe szczecińskie projekty muzyczne, które ostatnio odkryłam. W obu zespołach wokalistkami są kobiety o nietuzinkowych głosach! To OOXOO i Sue Clyde. Na jedną z grup wpadłam przez przypadek, drugą odkryłam z racji mego zawodu, ściśle związanego ze światem muzyki.

Kate Bush jest moją miłością od dawna. Podobnie jak rude, sensualnie a czasem wściekle rozśpiewane bóstwa, czyli Tori Amos i Florence. Nie stronię też od czarodziejek rodzimego rynku muzycznego, takich jak Julia Marcell czy Gaba Kulka. Ich boskie zawodzenie wyciska mi łzy z oczu i przenosi w rejony niedostępne dla nowoczesnej, mechanicznej muzyki, z którą trudno mi się zaprzyjaźnić.
Daleko mi do wielbicieli figetu, dubstepu czy drum'n'bassów - tak dziś przecież popularnych. Jednak szczerze muszę przyznać, że nie gardzę ich namiastką, którą zdarza mi się odkryć w utworach chociażby Bjork, szczególnie na jej ostatniej płycie.

Electropop ze Szczecina
Sue Clyde zaczarował mnie podczas Festiwalu 13 Sphere w Klubie 13 Muz. Nie miałam pojęcia, że w Szczecinie, poza OOXOO, jest jeszcze jakiś zespół, który gra electropop. Byłam przekonana, że rodzimy rynek zdominowały zespoły rockowe, tudzież popowe. Takie najczęściej nagłaśnia Agencja Muzyczna, w której pracuję. Od pierwszego dźwięku koncertu byłam zauroczona cudowną leniwością brzmień, które płynęły w sali kominkowej rozbijając się o przestrzeń złoconego sufitu i przeszywały publiczność czystością górskiego kryształu. I oto poczułam klimat podobny do tego, który obecny był w filmie "Drive", w dużej mierze za sprawą cudownej ścieżki dźwiękowej obrazu.

Trio z aurą lat 80
Głos wokalistki Sue Clyde jest niezwykle czysty, lekki i piękny. W utworze "Home" zyskał niewiarygodną wręcz barwę, której uległam całkowicie. To ten rodzaj utworu, który od razu nadaje się na hit i nie opuszcza cię przez kilka dni.
Brzmienie Sue Clyde choć powolne, jednak wcale nie nudne, kojarzy mi się ze wszystkim, co lubię w muzyce. I tak oto podczas koncertu przypomniały mi się najlepsze momenty Cocteau Twins, z cudowną "Alice" z "Ukrytych pragnień" na czele, i aura muzyki lat ‘80, podobna do tej, która przywołana została we wspomnianej wyżej ścieżce dźwiękowej filmu "Drive".
Przy utworze "Here" poczułam klimat Goldfarppowego "Voicething" i co tu dużo mówić, wzruszyłam się.
Po koncercie byłam już fanką Sue Clyde, wdzięczną za to, że tak młodzi artyści sięgnęli do moich muzycznych korzeni tworząc świeżą odsłonę dobrych, starych brzmień.

Kiedy po powrocie do domu zajrzałam na profil Sue Clyde na portalu Myspace okazało się, że muzycy są wielbicielami wytwórni 4AD, zespołów takich jak Cocteau Twins, a wsłuchawszy się w muzykę wykonawców których polecają, można zrozumieć, czym się inspirowali i co im w duszy gra.
Zespół tworzy troje młodych ludzi: wokalistka Maja Ławicka oraz Adam Michalak i Maciek Michalak. Tutaj informacja dla niewtajemniczonych i tych, którzy z zespołem nie mieli jeszcze kontaktu: panowie to bracia, mało tego - bliźniacy! Są podobni do siebie jak dwie krople wody, co z efemeryczną urodą Mai tworzy niesamowity efekt wizualny.

Duet nie z tej planety
OOXOO odkryłam wcześniej niż Sue Clyde i od razu zaczęłam nazywać ich duetem nie z tej planety. Właściwie to powinnam nie cierpieć ich muzyki, za to co robią z dźwiękiem. Otóż Thom Logic, członek OOXOO, nie ustaje w poszukiwaniu nowych brzmień co łączy się z tym, że utwory zespołu jako swoją bazę mają powykręcane, chropowate dźwięki, które teoretycznie, mnie jako konserwatywnego melomana, powinny męczyć.

Nowoczesne dźwięki
Kiedy włączam OOXOO, mam wrażenie przysłuchiwania się momentami prawdziwym, muzycznym torturom, których pewnie bym nie zniosła gdyby nie kilka faktów. Przede wszystkim niezwykły wokal Ordinary Rebel, która do muzyki OOXOO wprowadza kobiecy element i klimat, przypominający mi w niektórych partiach utworów boską Roisin Murphy. Chwytliwe melodie połączone z żywym, tanecznym beatem, który przywodzi mi na myśl najlepsze momenty w muzyce tanecznej lat '80 i perełki zespołów takich jak chociażby Depeche Mode. Świetne teksty, których autorką jest Ordinary Rebel, zapadają w pamięć i znów jest to jakiś rodzaj uniesienia właściwy moim zdaniem klimatom new romantic.
To wszystko połączone z nowoczesnym, bezkompromisowym brzmieniem, w którym odnaleźć możemy elementy electro, break beatu i dobrego popu, daje świeżą, pulsującą rytmem i kolorem mieszankę, która połączy wielbicieli starych brzmień i poszukiwaczy nowych dróg w muzyce.

Taneczny beat
OOXOO to muzyczna galaktyka podczas słuchania której ma się ochotę przede wszystkim tańczyć, a całe ciało pulsuje w rytm beatów wyczarowywanych przez Thoma Logica. Duet zniewala prezentując muzykę na europejskim poziomie, a na scenie wygląda niczym szwedzkie rodzeństwo.
Debiutował podczas Festiwalu Digitalia 2012 w 13 Muzach. Zaskoczył wtedy świetną formą, żywiołowością wykonania i fantastyczną oprawą świetlną, która wraz z muzyką tworzyła wyjątkową scenografię koncertu.
Mi najbardziej w pamięci zapadł utwór "Blocks", który wprost porywa i zaskakuje nietuzinkową, muzyczną konstrukcją. To w 100% materiał na przebój. Wierzę jednak, że każdy w zestawie koncertowym OOXOO znajdzie swój numer jeden, a naprawdę jest w czym wybierać.

Od czasu koncertu w Muzach marzy mi się ich kolejny występ, a dobre marzenia się spełniają! Już 12 kwietnia w Hormonie usłyszę Sue Clyde i OOXOO. I mam przeczucie, że będzie to wyjątkowy wieczór!

Redakcja poleca także rozmowę Jadzi Mielcarek z zespołem OOXOO.