Poniedziałek - --
Wtorek - --
Środa - --

30-06-2011 19:25


Więcej książek:
Czy starszego meżczyznę i małą dziewczynkę może połączyć przyjaźń? Historia wielu powieści wskazuje, iż wiek nie gra roli w nawiązywaniu międzypokoleniowej relacji. Jeżeli dołożymy do tego fakt, że mężczyzna jest aspołecznym, zgorzkniałym pechowcem, a dziecko urodzoną "w czepku" gwiazdą telewizji wielbioną przez miliony - pierwotna teza staje się mniej oczywista.

Aby skomplikować sytuację jeszcze bardziej można dodać, że on popełnił podwójne zabójstwo, ona zaś jest jego zakładniczką w nieopatrznie uprowadzonym aucie.

Niemiecki prozaik Bodo Kirchoff napisał bardzo spawną powieść, której nie brak chwil refleksji nad współczesnym obrazem rodziny, kondycją człowieka oraz relacjami międzyludzkimi. Powieść "Mała Garbo" jak na scenarzystę przystało napisana została lekkim piórem, gotowa niemal do ekranizacji, co potwierdzają postaci drugiego planu - menadżerka Malu, a nawet jej rodzice, którzy postrzegają całą sytuację jako idealny materiał filmowy. Fabuła ubrana jest w duża dawkę humoru i ironii. Jak bowiem inaczej okeślić los człowieka nieustannie znajdującego się w niewłaściwym czasie, w niewłaściwym miejscu, który dwukrotnie zabija przez przypadek - przy strzale ostrzegawczym oraz próbie samobójczej, zaś żona porzuca go na rzecz terapeuty od ratowania związków? Mimo, iż bohaterowie odgrywają role przestępcy i ofiary, to sytuacja w jakiej się znaleźli zdaje się być pierwszą od dawna w ich życiu realną i opartą na prawdziwych emocjach relacją z drugim człowiekiem. Więź rodzi się przy dźwiękach Marii Callas oraz Jerry'ego Lee Lewisa, rozmowach o kulturze, starych filmach, rodzinie, szkole, przeszłości i tym co nieuniknione. Zresztą co tu dużo pisać, powieść, której bohaterowie noszą imiona Giacomo (po miłości matczynej do Pucciniego), Marie-Luisa (które zdaniem głównego bohatera noszą tylko straszne ciotki) oraz Lorca (kundel), nie może być banalna.

"Mała Garbo" ("Die kleine Garbo") - Bodo Kirchoff
wyd. słowo/ obraz terytoria