Wtorek - --
Środa - --
Czwartek - --

30-06-2011 19:03


Wiecej płyt:
WU LYF to skrót od World Unite! Lucifer Youth Foundation. Czyta to się podobno w skrócie "World Unite". Podobno, ponieważ w tym zespole nie ma zbyt wielu pewników - z założenia są bardziej anonimowi niż Burial.

Wiadomo (na pewno), że ich debiut wywołuje bardzo dużo skrajnych reakcji (od "to jest Muzyka" po "co za syf"). Przy pierwszym zetknięciu niejeden obecny fan na pewno musiał opanować odruch wyrzucenia płyty do śmieci. Najbardziej słyszalny problem leży w wokalu, kolejny w tekstach, a jeszcze następny w czymś, co można opisać tylko skrótem "WTF?". Wokal tak brudny, że niejeden gitarzysta pozazdrościłby tego naturalnego przesteru. Teksty przeładowane symboliką, głównie o problemach społecznych, ale i o krwawiącym sercu (a jakże). WU LYF obroniło się jednak przed tym, by nie zostać kolejną przereklamowaną indie-ciekawostką, ponieważ ten zespół ma w sobie ogrom talentu kompozytorskiego. A że w dodatku nie podchodzi pod żadne standardy (aranżacje i wokal!), to tylko działa na jego korzyść. Oni nie grają dla słuchaczy - to odbiorcy muszą dostroić swoje uszy do nich. Ale jeśli już przyzwyczaić się do tego z początku bardzo przeszkadzającego wokalu, mamy przed sobą niezwykły album pełen pięknych gitar, przestrzennych klawiszy i wgniatających w fotel bębnów. W wersji karaoke byłby piękny. Teraz jest wymagający, ale na pewno (!) wart dostrojenia się do niego.

wyd. LYF Recordings