Poniedziałek - --
Wtorek - --
Środa - --

19-05-2011 15:27

rozmowa z Ireną Jun, aktorką i reżyserką

- Z czym kojarzy się Pani Szczecin?
Z teatrem najbardziej, dlatego, że Szczecin dla mnie zaczął się od teatru. Pierwszy raz byłam tu na festiwalu poezji Gałczyńskiego. Potem przyjeżdżałam do Szczecina kilkakrotnie na przegląd małych form, który jeszcze wtedy nie nazywał się Kontrapunkt.

- W "Pamiętniku Festiwalowym" Zenona Butkiewicza można znaleźć Pani zdjęcie z roku 1970. Jest Pani triumfatorką przeglądu...  
Wtedy w Polsce mała forma, czy to monodram, czy dwudram, czy inne małe formy aktorskie mogły się nobilitować w Szczecinie. Nagroda na tym festiwalu była znacząca.

- A późniejsza praca w Szczecinie?
Do Teatru Współczesnego zaprosiła mnie Anna Augustynowicz, abym uczyła aktorów grać wierszem. Tak się zaczęło moje reżyserowanie - od "Ballad i romansów" Mickiewicza.

- Na tegorocznym Kontrapunkcie będziemy oglądali Panią na scenie w "Utworze o Matce i Ojczyźnie", również w wykonaniu zespołu Teatru Współczesnego. Ale ten sam tekst zobaczymy także w realizacji wrocławskiego Teatru Polskiego.
Bardzo jestem ciekawa spektaklu Jana Klaty. Z graniem tego samego tekstu wiąże się szczególne odczucie. Postać, którą grasz, wchodzi w Twój krwioobieg, zdaje się być twoją własnością. Trudno mi sobie wyobrazić, że ja w tamtym, wrocławskim "Uworze...", nie gram... (śmiech).

- Co tekst Bożeny Keff, według Pani, wnosi do polskiej kultury?
To jest tekst, przez który można zobaczyć bardzo wiele, inaczej spojrzeć na Holocaust. To ważne, bo popadliśmy w teatrze, w literaturze - przepraszam za wyrażenie - w pewien koniunkturalizm. Ten temat wszedł i... stał się zbyt oswojony. Zwierciadło Bożeny Keff jest trochę krzywe. Możemy tę historię przeżyć jak najgłębiej emocjonalnie, ale możemy także stanąć obok.

- To nietypowy tekst w Pani twórczości, mocno nazaczony współczesnym językiem.
Rzeczywiście, pierwszy raz w życiu wypowiadam na scenie słowo "kurwa". Przeszkadzają mi tam pewne stereotypy, które Bożena Keff wiąże ze współczesnością. Cenię jednak niedosłowność i język, który jest "nie wprost", cenię odwagę tego tekstu.

- O czym, według Pani, warto dziś mówić ze sceny do publiczności, tu i teraz?
Warto mówić o "tu" i o "teraz" traktując publiczność jak siebie samego i jak siebie trochę lepszego. 

- A czy w Szczecinie zobaczymy w przyszłym sezonie spektakl w Pani reżyserii?
Tak, ale nie zdradzę jeszcze tytułu. Jest to projekt spektaklu z gatunku klasyki poezji romantycznej.


Irena Jun - aktorka i reżyserka, mistrzyni słowa, uznawana za jedną z najwybitniejszych odtwórczyń ról beckettowskich na świecie. Od wielu lat związana z warszawskim Teatrem Studio. Prowadzi także Jednoosobowy Teatr Ireny Jun. Wykłada w warszawskiej Akademii Teatralnej. Reżyseruje i gra gościnnie także w Teatrze Współczesnym w Szczecinie. Wielokrotnie bywała na szczecińskim Przeglądzie Małych Form Teatralnych, m.in. zwyciężając w konkursie w 1970 r. spektaklem "Pastorałki polskie". W 1991 była jurorką. Na festiwalu gościła także z przedstawieniami "Yourcenar" (2002), "Biesiada u hrabiny Kotłubaj" (2005), kiedy to wystąpiła w cyklu "Mistrzowie na bis". Ostatnio grała na kontrapunktowej scenie w 2009 roku w spektaklu "Obrock".