Piątek - --
Sobota - --
Niedziela - --

19-05-2011 19:24

rozmowa z Agatą Zbylut, artystką, prezes Zachęty Sztuki Współczesnej, adiunkt w Katedrze Projektowania Krajobrazu ZUT i Katedry Nowych Mediów Akademii Sztuki w Szczecinie

- Zbliża się Międzynarodowy Festiwal Sztuk Wizualnych inSPIRACJE 2011. Co według Ciebie jest największą siłą tego festiwalu?
inSPIRAJCE pokazują różnorakie działania związane ze sztuką współczesną. Jednocześnie podkreślają jak duża jest potrzeba kontaktu z tym, co aktualne, pod warunkiem, że jest to dobra sztuka. To szczeciński festiwal, który z powodzeniem przebija się do prasy ogólnopolskiej. Fakt dostrzeżenia Szczecina jest ważny, bo ciągle pokutuje przekonanie o tym, że Szczecin to odległe miejsce, do którego nikt nie dociera. Szczęśliwie to się zmienia i inSPIRACJE mają swój wkład w zmianę wizerunku miasta. inSPIRACJE jako festiwal sztuk wizualnych ma dobrą markę. Wziąć udział w tym festiwalu jest czymś nobilitującym dla artystów.

- Festiwal to możliwość nawiązania twórczego dialogu. Czy ten dialog rodzi się głównie na linii artysta-artysta, czy głównie między artystą a odbiorcą?
Współczesny artysta bardzo mocno poszukuje kontaktu z widzem. Pragnie zwrócić jego uwagę na dzieło sztuki, na problem, o którym opowiada. Chyba nigdy ta potrzeba nie była tak silna jak dzisiaj. Stąd tak często artyści posługiwali się - i posługują nadal - kontrowersją i szokiem artystycznym, jako rozpaczliwą próbą zwrócenia uwagi na własną twórczość.

- Tegorocznym inSPIRACJOM przyświeca hasło "Paradise". Czym jest "raj" dla Ciebie i jaką pracę przygotujesz na ten festiwal?
Raj dla mnie jest ułudą. Może w ogóle nie ma raju, może jest wiele. Raj nie jest dla mnie pojęciem absolutnym. Dla mnie raj to małe radości.
Na tegoroczny festiwal przygotowuję pracę o nadziei i dążeniu do szczęścia. Jest to obiekt, instalacja artystyczna, zatytułowana "Łajka". Jednym z elementów będzie realistyczna rzeźba psa.
Łajka została ujęta w momencie przygotowania do lotu. Siedzi podparta w skafandrze, ze wzrokiem skierowanym ku górze. Jej wzrok jest oczekiwaniem. Nie wie, co się stanie, ale jest pełna nadziei i zaufania do ludzi, którzy przygotowują ją do lotu. Spogląda w niebo, jednak co w nim zobaczy, to już inna historia, ponieważ nie wie tego, co oni wiedzą - że ona już nie powróci...
Spotykam ludzi, którzy są rozczarowani swoimi życiowymi wyborami i mają poczucie porażki. Podejmują kolejne próby z niezachwianą wiarą w to, że tym razem będzie inaczej.
Moja praca jest właśnie o tej fascynującej i obłędnej sile. O niezachwianej wierze, że tym razem na pewno los będzie nam sprzyjał, chociaż obiektywnie nic na to nie wskazuje...
Myślę, że tak naprawdę wszyscy mamy zawsze nadzieję, że nam się uda. Sceptycyzm wydaje się jedynie formą asekuracji.

Artykuł z numeru: [#7] 05/2011
0
komentarze